Depresja

Nie, nie cierpię na depresję. Dzięki Ci za to siło wyższa i serotonino. Wcześniej też nie chorowałam, ale okres od listopada do początku lutego to były zawsze trudne do przetrwania miesiące.

Dlaczego piszę o depresji? W holenderskiej telewizji właśnie filmik-reklama zachęcająca do kontaktu z organizacją, jedną z wielu, pomagającą osobom cierpiącym na depresję. Codziennie w sezonie jesienno-zimowym i teraz, u progu lata, które dla wielu nie oznacza szczęśliwych wakacji, telewizja, zarówno ta państwowa, jak i prywatna bombarduje widzów informacjami o tym, gdzie szukać pomocy.

W Holandii około 200 tysięcy osób leczy się na różnego rodzaju choroby ducha. Depresja jest jedną z nich. Tu się o tym mówi. Mówi, pokazuje i pisze. Stara się zapobiegać dramatom i pomagać dotkniętym mackami tej zdradliwej choroby. Zdradliwej, bo nie widać. Nie masz sińców, chyba, że pod oczami, z braku snu.

W Holandii podoba mi się ta społeczna dbałość o chorych, samotnych, młodych i starych. Specjalne programy, by spotykać się razem i nie czuć opuszczonym. Specjalne programy, by młodzież nie spędzała czasu na ulicy. Specjalne, by wypić z sąsiadkami kawę i takie, by nie musieć opuszczać domu, bo samemu już trudno posprzątać. Myśli się tu o wszystkim i o wszystkich.

Dwa lata temu postanowił odejść człowiek, któremu kilka razy w tygodniu mówiłam w pracy „dzień dobry, co słychać”. Był Belgiem, więc jakoś dodatkowo czułam się blisko ojczyzny Męża. Człowiek gotował pyszne obiady w pewnej szkole. Po pewnych feriach już go nie było… „W piątek pogrzeb” – usłyszałam. I cisza. Tę ciszę też słyszałam. Dawniej zastanawiałabym się, dlaczego, mówiła może o tchórzostwie, ucieczce. Wtedy wiedziałam, że to nie tak. Wiedziałam, że są takie momenty w życiu człowieka, że nie widzi nic poza tym, co podsuwa mu chory mózg, rzeczy nieprawdopodobne i niewyobrażalne. Wiedziałam, że można za prawdziwe przyjmować sytuacje stworzone, jak koszmarne sny w naszej głowie. Wiedziałam, że iluzja może wydawać się prawdą absolutną. Potrzeba ogromnej siły i wiary, wiary w cokolwiek, by zobaczyć światełko w tunelu i wysiąść z pociągu pędzącego w przepaść.

Tylu ludzi wokół nas potrzebuje pomocy. Zauważmy ich. A wy, których serca przepełnia lęk i niewyjaśniony niepokój, nie bójcie się o tym mówić. My chcemy słuchać.

4 thoughts

  1. Nie jestem pewna, czy rzeczywiście ludzie chcą słuchać. Miałam tyle szczęścia, że trafiłam na kilka osób, które faktycznie wykazywały się zainteresowaniem i empatią. Niestety większość ludzi odwraca głowę, zmienia temat. O, albo mój ulubiony przypadek. Gdy coś we mnie pękło i chciałam opowiedzieć koleżance o tym, że nie umiem sobie poradzić ze swoimi problemami (kłopoty zdrowotne, śmierć bliskiej osoby…), ona odpowiedziała: „noo, wiem, ja też już mam dość. TAK MI SIĘ NIE CHCE UCZYĆ”.
    Nie wiem, czy to był przejaw ignorancji, czy czegoś innego, ale zabolało. I przestałam mówić o sobie.
    Ci, którzy zmagają się z takimi problemami, często nie chcą się narzucać; z resztą zwykle nie wierzą w to, że ktoś może im pomóc.

    Polubienie

    1. Przykro mi, że tak się stało. Jeśli nie przyjaciółka, są specjaliści. Nie wiem niestety czy w Polsce jest specjalna linia telefoniczna dla ludzi z depresją. Pewnie jest coś podobnego. Po drugiej stronie jest wtedy na pewno ktoś, kto słucha i podpowie gdzie dalej, jaki następny krok. Ufam, że tak jest. Kiedy ja potrzebowałam pomocy poszłam do lekarza rodzinnego i dalej.
      Dlaczego koleżanka nie wiedziała jak zareagować? Ludzie zwyczajnie nie wiedzą, co powiedzieć. Wszystko wydaje się trywialne w porównaniu z problemami osoby w depresji. Nie wiedzą jak zareagować więc zmieniają temat albo klepią jakieś głupoty bez sensu. Dlatego ważne jest, by wiedzieć gdzie zadzwonić, z kim się skontaktować. Mieć grupę wsparcia ludzi w podobnej sytuacji, którzy zawsze są gotowi odebrać telefon. Niestety koleżanka to nie najlepsze wyjście, chyba że potrafi zachować zimną krew.
      Pozdrawiam cieplutko!

      Polubienie

      1. Dziękuję za miłą odpowiedź 🙂 Na szczęście miałam wokół siebie ludzi, którzy „popchnęli mnie w dobra stronę”. Poszłam do psychologa i już widzę duże postępy. Zaczęłam nawet opisywać swoją historię, mając nadzieję, że kiedyś komuś pomoże. Jeśli ma Pani ochotę, zapraszam: https://inkuiintruz.wordpress.com/. Pozdrawiam serdecznie, Inku 🙂

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s