Duży

Wiecie już, że Duży ma autyzm, najlżejszą formę, ale ma. Przez dwa lata chodził do specjalnej szkoły średniej. Pierwszy rok był rewelacyjny. Duży rozwijał się fantastycznie. Szybko. Robił postępy. Drugi rok okazał się katastrofą. Mentorką Dużego była kobieta, której na niczym nie zależało, w dodatku uczyła matematyki. W październiku wyjechała na 6 tygodni do Nepalu. Taaak. Nauczyciele w Holandii tak mogą. Na przykład wziąć wolne w środku roku szkolnego na roczną podróż dookoła świata. Inny świat!

W każdym razie dla Dużego to była istna katastrofa. Złożyło się na nią jeszcze kilka innych czynników, jak zmiana miejsca przystanku autobusu, lekcje w dwóch budynkach itp. W trakcie drugiego roku oznajmiono nam, że na trzeci rok szkoły średniej musimy przenieść Dużego do innej szkoły, która jest ponoć w stanie zapewnić mu warunki do nauki, jakich potrzebuje. Strasznie się buntowałam. Chciałam, by uczono go w domu. Nie udało się. Przekonywano mnie, że szkoła, do której trafi da mu poczucie bezpieczeństwa, zmniejszy stres związany z natłokiem materiału do nauki, a w związku z tym pozwoli mu na rozwój emocjonalny.

Niestety, wygląda na to, że nie jest tak cudownie, jak miało być. Duży chodzi non stop zestresowany. Szkoła ma niższy poziom nauczania, więc musi dużo pracować poza nią. Nie wie w ogóle, co się dzieje. Nie pamiętam kiedy był tak zagubiony. Zamiast lepiej jest gorzej. Groził mi nawet, że odbierze sobie życie! Mam nadzieję, że to tylko złość i zmęczenie.

Jak ja mam żyć? Jak normalnie funkcjonować? Mam trzech synów i każdy z nich jest w jakiś sposób wymagający. Lęk o ich życie, o rozwój, o przyszłość. Prawdę mówiąc nawet nie zastanawiam się za dużo nad przyszłością. Żyję tu i teraz. Inaczej się nie da. Postanowiłyśmy wraz z jego opiekunką, że Duży zostanie kilka dni w domu. Trochę odpocznie. Nie jest nam łatwo. On tylu rzeczy nie rozumie. Nie rozumie, że pięciolatek mówi podniesionym głosem, bo chce być usłyszany, że wieczorem rozrabia, bo jest zmęczony. Czasem nawet Duży złości się na marudzące niemowlę. Nie zmienia to faktu, że ich bardzo kocha. Tak bardzo, jak ich kocha, tak bardzo się złości.

Łatwo nam nie jest. Na szczęście nie jest tragicznie. Najbardziej dobija mnie to, że ciągle szukamy najlepszej dla Dużego drogi, że nie ma spokoju, stabilizacji. Wszystko nie idzie, jak po maśle.

Niedługo zebranie w szkole, a potem spotkanie ze wszystkimi osobami, opiekującymi się Dużym, a jest ich trochę. Musimy ustalić, co dalej? Jak mu pomóc? Czy czeka nas nauka w domu? Nie wiem. Nic już nie wiem i to chyba jest najgorsze. Próbuję być silna. Trwać. Nie wiem tylko jak. No dobrze, czasem nie wiem jak.

6 thoughts

  1. Jest taka książka Olivera Saksa „Antropolog na Marsie”…Jednym z tekstów jest opowieść o Temple Grandin z zespołem Aspergena, fenomenalnej osobie, która nie dość, że obroniła doktorat z zakresu zachowania zwierząt to zasłużyła sobie na miano światowej ekspertki w dziedzinie projektowania urządzeń przyjaznych zwierzętom..Tak więc również w przypadku autyzmu można mówić o silnych i słabych stronach tego stanu.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję Ann, znam tę książkę i kilka innych, także autorstwa Temple Grandin. Marzę tylko, byśmy wreszcie znaleźli się na właściwym kursie, a przynajmniej takim, który zapewni Dużemu jakąś stabilizację na kilka przyszłych lat. Trochę spokoju i przejrzystości.

      Polubienie

      1. Oby tak było. Z całego serca tego Wam życzę. Jestem przekonana, że takie marzenie w Waszym przypadku ma sto procent szansy na spełnienie. Pozdrawiam.

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s